Piesek znalazł rozwiązanie, na które kotek sie zgodził...pokropili z fiolki tyle samo na każdy zraniony ogonek i odrosły im trochę krótsze, ale równie dobre do merdania.Nadal więc piesek merda ogonkiem, gdy się cieszy; kotek natomiast, kiedy denerwuje go coś niemożliwie:)
Z tak podniesionym ogonami piesek i kotek szli zadowoleni do momentu, kiedy to nagle za rogiem spotkali całe towarzystwo z wyspy: Miecia, Czwartaszka, Piataszka i całą resztę wrzeszczących tak niemiłosiernie, że aż uszy puchły...
Gdy zobaczyli ich nowe ogonki tak im się spodobały że zaczęli się nimi bawić, a wiadomo, Piętaszek, Czwartoszek i ich koledzy delikatni nie są, więc ogonek delikatnie mówiąc został naderwany
Maksiu, post 604 i 605 ale tak teraz czytam to chyba w złym kontekście ja przeczytałem, przepraszam
Z ogonkami już nie mieli problemów, ale nagle zrobiło się przeraźliwie zimno i spadł śnieg, a oni nie mieli drewna na opał, więc okropnie marznęli.
PS. Przypomniało mi się jak mojemu kotkowi się kiedyś "zepsuł" ogonek... Biedny w ogóle wisiał tylko i kotek nie umiał nim ruszać. Ale potem się naprawił
Jednak zażądali małej opłaty za tą "bezinteresowną" pomoc, niestety kotek i piesek nie mieli jak się odwdzięczyć więc wylecieli z chaty na zbity pyszczek
W chatce tych poczciwych dobrych ludzi kotek i piesek nie mieli jednak za dużo jedzenia, bo ich nowym włascicielom starczało ledwo co tylko na opał i skromną strawę dla siebie. Zwierzaczkom bardzo więc burczało w brzuszkach...
Komentarz
Maksiu, czemu uważasz, że bezdomni to nie ludzie?
Jednak lekarzowi się nie chciało.
Maksiu, post 604 i 605 ale tak teraz czytam to chyba w złym kontekście ja przeczytałem, przepraszam
PS. Przypomniało mi się jak mojemu kotkowi się kiedyś "zepsuł" ogonek... Biedny w ogóle wisiał tylko i kotek nie umiał nim ruszać. Ale potem się naprawił