Nie pij tyle kawy bo Ci serducho padnie i nie będzie z Ciebie żadnego pożytku
Oj tam, oj tam... ufam, że na Ciebie zawsze mogę liczyć i mnie odratujesz jakąś super reanimacją...
hahahaha
A rogale św. Marcina są naprawdę przepyszne. Miałam okazje kiedyś się nimi naopychać nad morzem, jeszcze przywiozłam na zapas do domu U nas takich nie ma
Ja pożarłam swoje w Gdyni, były pyszne... nie mam pojęcia czy jest jakaś różnica pomiędzy tymi Poznańskimi a tymi z nad morza?
Ktoś może potrafi to rozkminić
A zatem Psotna też jadłaś 'prawdziwe' poznańskie rogale
A skoro jesteśmy przy temacie rogali, to jeśli są wśród nas poznaniacy, bądź osoby mające pojęcie na ten temat, to mam pytanie:
Skąd się wzięła tradycja, żeby piec takie rogale na te święto?
Tradycja wypieku rogali świętomarcińskich w Poznaniu sięga 1891 roku. Gdy zbliżał się dzień św. Marcina (11 listopada), ówczesny proboszcz poznańskiej parafii pod wezwaniem św. Marcina, ks. Jan Lewicki, zaapelował do wiernych, aby - wzorem patrona - zrobili coś dla biednych. Józef Melzer, jeden z poznańskich cukierników, odpowiadając na apel proboszcza, upiekł trzy blachy rogali i przyniósł pod kościół. W następnych latach dołączyli do niego inni, aby każdy mógł w ten dzień najeść się do syta. Bogatsi poznaniacy kupowali smakołyk, a biedni otrzymywali go za darmo. Zwyczaj wypieku w 1901 przejęło Stowarzyszenie Cukierników. A po I wojnie światowej do tradycji obdarowywania ubogich powrócił Franciszek Rączyński, natomiast tuż po II wojnie światowej przed zapomnieniem rogala uratował Zygmunt Wasiński. Tradycja wypiekania rogali świętomarcińskich na dzień 11 listopada przetrwała w Poznaniu do dziś. W tym dniu poznaniacy zjadają go kilkaset ton.
Powstaniu rogala towarzyszy legenda: Dawno, dawno temu wyśnił go jeden z poznańskich piekarzy. Ujrzał on we śnie świętego Marcina jadącego na koniu, podniósł zgubioną przez jego konia podkowę i postanowił, że będzie piekł ciasto w takim kształcie.
Dziękuję Yogi za wyjaśnienie tej tradycji. Rzeczywiście szczytne były założenia, ale potwierdzam, że rogale do tanich nie należą, jednakże warte są grzechu - niebo w ustach - piekło w portfelu hahahaha
Chyba musimy się nauczyć je wypiekać, będzie taniej, a wcale niepowiedziane, że gorzej będą smakować
No chyba, że ja osobiście się za nie zabiorę... wtedy wszystko jest możliwe... hahahaha
Potrafię schrzanić każdego Marcina, nawet najbardziej świętego hihihihi
Swojskie zawsze lepiej smakuje, także nawet schrzanione będzie zapewne pyszne
Jak będziesz Psotko je wypiekać to ja z chęcią pójdę na pierwszy ogień jako królik doświadczalny i je spróbuje <mniam>
Ja pożarłam swoje w Gdyni, były pyszne... nie mam pojęcia czy jest jakaś różnica pomiędzy tymi Poznańskimi a tymi z nad morza?
Ktoś może potrafi to rozkminić
Kochanie wystarczyło zapytać. Żeby piekarnia mogła piec rogale marcińskie musi mieć certyfikat i wypieka się je w Wielkopolsce i rozwozi po kraju. We Wrocławiu była cukiernia która je sprowadzała. Te rogale są jak diamenty, żeby były prawdziwe muszą mieć certyfikat autentyczności
Kochanie wystarczyło zapytać. Żeby piekarnia mogła piec rogale marcińskie musi mieć certyfikat i wypieka się je w Wielkopolsce i rozwozi po kraju. We Wrocławiu była cukiernia która je sprowadzała. Te rogale są jak diamenty, żeby były prawdziwe muszą mieć certyfikat autentyczności
No tak
Dlatego takie drogie... bo Oni też muszą mieć certyfikaty... aHa
Co nie zmienia faktu, że być może kiedyś pod wpływem jakiegoś napadu weny twórczej, popełnię przestępstwo schrzanienia Św. Marcina bez certyfikatu hahahaha
Bo ja przecież tylko czasami jestem grzeczna
Dzień doberek wszystkim rogalo żercom i wiecie co ,a propo tych rogali to napisze wam tak certfikaty może i mają ,ale z roku na rok nasze rogale są coraz gorsze (droższe) i nie jest to tylko moja odosobniona opinia Jednak najlepsze są te które wypiekane bywają w poznańskich domach przez nasze babcie .To tak jak z kiełbasą ,w pięciu sklepach ta sama nazwa ,a smak inny
Certyfikat muszą mieć? O proszę...
Nie mniej chcę się pochwalić: Mam rogala, mam rogala Co prawda z tesco, ale mam nadzieję, że tesco jako uczciwy sprzedawca zakupił te rogale od cukierni z certyfikatem
Święta, święta i po świętach... no prawie, bo jeszcze trzech króli zostało... a Maryna nam umarła i jak czegoś nie zrobimy, to przydałby się jej pogrzeb z pompą... jakieś kwiatki może?
Komentarz
To masz dla niego paczkę, dla kotka oczywiście
Nie pij tyle kawy bo Ci serducho padnie i nie będzie z Ciebie żadnego pożytku
Oj tam, oj tam... ufam, że na Ciebie zawsze mogę liczyć i mnie odratujesz jakąś super reanimacją...
hahahaha
A rogale św. Marcina są naprawdę przepyszne. Miałam okazje kiedyś się nimi naopychać nad morzem, jeszcze przywiozłam na zapas do domu
Ja jednak jadłam oryginalne z Poznania
Ktoś może potrafi to rozkminić
Chyba, że może poznańskie mają jakiś tajemniczy składnik ^^
A zatem Psotna też jadłaś 'prawdziwe' poznańskie rogale
A skoro jesteśmy przy temacie rogali, to jeśli są wśród nas poznaniacy, bądź osoby mające pojęcie na ten temat, to mam pytanie:
Skąd się wzięła tradycja, żeby piec takie rogale na te święto?
Powstaniu rogala towarzyszy legenda: Dawno, dawno temu wyśnił go jeden z poznańskich piekarzy. Ujrzał on we śnie świętego Marcina jadącego na koniu, podniósł zgubioną przez jego konia podkowę i postanowił, że będzie piekł ciasto w takim kształcie.
Swoją drogą, tradycja narodziła się w sumie ze względu na biednych, a w dzisiejszych czasach do tanich nie należą...
Trafne określenie
No i mam teraz ochotę na rogale
Chyba musimy się nauczyć je wypiekać, będzie taniej, a wcale niepowiedziane, że gorzej będą smakować
No chyba, że ja osobiście się za nie zabiorę... wtedy wszystko jest możliwe... hahahaha
Potrafię schrzanić każdego Marcina, nawet najbardziej świętego
Swojskie zawsze lepiej smakuje, także nawet schrzanione będzie zapewne pyszne
Jak będziesz Psotko je wypiekać to ja z chęcią pójdę na pierwszy ogień jako królik doświadczalny i je spróbuje <mniam>
Kochanie wystarczyło zapytać. Żeby piekarnia mogła piec rogale marcińskie musi mieć certyfikat i wypieka się je w Wielkopolsce i rozwozi po kraju. We Wrocławiu była cukiernia która je sprowadzała. Te rogale są jak diamenty, żeby były prawdziwe muszą mieć certyfikat autentyczności
No tak
Dlatego takie drogie... bo Oni też muszą mieć certyfikaty... aHa
Co nie zmienia faktu, że być może kiedyś pod wpływem jakiegoś napadu weny twórczej, popełnię przestępstwo schrzanienia Św. Marcina bez certyfikatu
Bo ja przecież tylko czasami jestem grzeczna
A możesz sobie i być cały czas niegrzeczna, mnie to nie przeszkadza
Nie mniej chcę się pochwalić: Mam rogala, mam rogala
Mmm... Takie tradycyjne, robione przez babcie to dopiero muszą być pychotki <mniam>
Zapraszam na kawusię i chętnie się poczęstuję rogalusiem
WSZYSTKIEGO SMACZNEGO !!!
Przepis jest na tej stronce?
Spóźniłaś się z tą informacją o minutę :P
No Gloriana muszę przyznać, że to Ci się udało wyśmienicie
Porywam niektóre stwierdzenia na użytek prywatny
Zostawię jeszcze coś od siebie