Czyli też jesteś z naszego pokolenia.
Co do braku zainteresowania ze strony rodziców, to nie do końca tak to wygląda. Nasi rodzice przecież też nie trzęśli się nad nami od rana do wieczora. Ale dla nas było logiczne, że trzeba sobie samemu czas zorganizować i dobrze się przy tym bawić. Swoją drogą nie zawsze to były najmądrzejsze rozrywki ;-)
Loola ja też świetnie pamiętam ten czas gdzie się rozkładało np namiot na podwórku jak padał deszcz, byle z dala od domu i pół bloku dzieciarni w namiocie :P a jak coś brakowało to albo do domu biegim po schodach albo MAAAAAMO! rzuć mi piłkę czy "lotkę" - ech co za czasy , teraz jakoś tak nie ma wszystko na kompach siedzi lub konsolach
jak mam wyjść na dwor i co mam robic ani nie wyjade za brame bo rodzinei od razu stanowcze nie na rolki sama nie pojdę hulajnogą zepsutą jeździc nie bedę jedyne co moge tlo wyjśc na dwor isie pogimnatykowac na trepaku i tyle
Loola ja też świetnie pamiętam ten czas gdzie się rozkładało np namiot na podwórku jak padał deszcz, byle z dala od domu i pół bloku dzieciarni w namiocie :P a jak coś brakowało to albo do domu biegim po schodach albo MAAAAAMO! rzuć mi piłkę czy "lotkę" - ech co za czasy , teraz jakoś tak nie ma wszystko na kompach siedzi lub konsolach
To były cudowne lata dzieciństwa Pamiętam jak z koleżanką spałyśmy pod namiotem u mnie na podwórku i strasznie się cieszyłyśmy z tego, jakbyśmy nie wiem na jakiejś rajskiej wyspie były hahah
jak mam wyjść na dwor i co mam robic ani nie wyjade za brame bo rodzinei od razu stanowcze nie na rolki sama nie pojdę hulajnogą zepsutą jeździc nie bedę jedyne co moge tlo wyjśc na dwor isie pogimnatykowac na trepaku i tyle
A nie masz żadnych koleżanek np. ze szkoły? Jest tyle ciekawych zajęć i to bez kompa
Pamiętam jak razem z koleżanką z sąsiedztwa gotowałyśmy zupkę z aronii (rosło tego u niej na podwórku na pęczki), dodawałyśmy tam wodę i piasek, a potem chyba swoim wdziękiem, urokiem i niepojętym dla dorosłych darem przekonywania, sprawiłyśmy, że nasi podwórkowi koledzy to jedli, przez 3 godziny minimum potem plując
To były dopiero inspirujące zajęcia, a ile śmichu, chichu i zabawy było co nie miara
szkołe mam 20 kilometrow od miejsca zamieszkania -urok mieszkania na wsi
Całe życie mieszkam na wsi i jakoś nie narzekałam za dzieciaka na brak zajęć wręcz przeciwnie, na wsi jest jeszcze większe pole do popisu w porównaniu z miastem
Pamiętam jak razem z koleżanką z sąsiedztwa gotowałyśmy zupkę z aronii (rosło tego u niej na podwórku na pęczki), dodawałyśmy tam wodę i piasek, a potem chyba swoim wdziękiem, urokiem i niepojętym dla dorosłych darem przekonywania, sprawiłyśmy, że nasi podwórkowi koledzy to jedli, przez 3 godziny minimum potem plując
To były dopiero inspirujące zajęcia, a ile śmichu, chichu i zabawy było co nie miara
Miłe mieć takie wspomnienia Wspólne biwaki itp. kiedy ten czas tak szybko zleciał?
Całe życie mieszkam na wsi i jakoś nie narzekałam za dzieciaka na brak zajęć wręcz przeciwnie, na wsi jest jeszcze większe pole do popisu w porównaniu z miastem
no jets jest ale przeciez ja nawet nie moge wyjć za bramę sama
Całe życie mieszkam na wsi i jakoś nie narzekałam za dzieciaka na brak zajęć wręcz przeciwnie, na wsi jest jeszcze większe pole do popisu w porównaniu z miastem
Dokładnie, ja również mieszkałam na wsi i można się tam o wiele lepiej bawić niż na blokowisku.
Może byś poskakała w gumę? Czy coś takiego prehistorycznego by się nie sprawdziło teraz skoro dawniej się sprawdzało? Albo skakanie przez skakankę? I przez sznurek: dwie osoby trzymają jedna przeskakuje?
Pamiętam jak razem z koleżanką z sąsiedztwa gotowałyśmy zupkę z aronii (rosło tego u niej na podwórku na pęczki), dodawałyśmy tam wodę i piasek, a potem chyba swoim wdziękiem, urokiem i niepojętym dla dorosłych darem przekonywania, sprawiłyśmy, że nasi podwórkowi koledzy to jedli, przez 3 godziny minimum potem plując
To były dopiero inspirujące zajęcia, a ile śmichu, chichu i zabawy było co nie miara
hehe , magia kobiet działająca na facetów od samego poczatku :P , moi koledzy dzielnie namiot próbowali rozkładac sami... ale mieli jakieś kłopoty zawsze z tym.A na trzepaku to prócz wyginania śmiało ciała , mozna było wykorzystać go na wszelakie sposoby np przywiązując gumę do skakania z jednej strony a zdrugiej do drzewka i poprostu poskakać sobie niczym żabka nucąc coś pod nosem,na poczatku samemu nudno ale potem z jednej żaby robią się 4 żaby ... zawsze się ktoś znajdzie a nawet i dorosły wskoczy poskakać - jest fun i zabawa
Dokładnie, ja również mieszkałam na wsi i można się tam o wiele lepiej bawić niż na blokowisku.
Może byś poskakała w gumę? Czy coś takiego prehistorycznego by się nie sprawdziło teraz skoro dawniej się sprawdzało? Albo skakanie przez skakankę? I przez sznurek: dwie osoby trzymają jedna przeskakuje?
O teraz mi przypomniałaś czasy wczesnej podstawówki, na każdej przerwie brało się linkę czy sznur i po kolei każdy wskakiwał, kto zrobił skuchę ten trzymał linkę
U mnie dominowały dwie zabawy - na moim podwórku zawsze ze względu na dużą przestrzeń To były: Wampir i Tarzan Wampir polegał na tym, że jedna osoba była wampirem a reszta uciekała gdzie popadnie, żeby nie zostać ukąszonym hahah masakra nie wiem dlaczego ale to zawsze ja byłam tym wampirem A Tarzan : zawiesiło się na dużym orzechu deskę na sznurze tak ,że się siadało i deska była między nogami, bez skojarzeń I druga osoba zakręciła tą siedzącą na maksa jak się tylko dało i mówię Wam, nieźle w głowie po tym wirowało, pech chciał, że czasem się sznur urwał i poleciałam hen hen w krzaki
He he dokładnie.
Kurcze co to były za czasy.Mama spakowała wór kanapek,jakieś picie i na cały dzień na rzekę się jechało.Oczywiście rowerami.Z racji tego że byłam najmłodsza to miał mnie kto pilnować.:)
Kiedy kilka lat wstecz przejeżdzałam tą okolicą gdzie mieściła się rzeczką.Zajrzałam z ciekawości ale opisywania jej widoku wolała bym wam oszczędzić.:(
Uśpiłam bąbelka więc mam chwilkę dla siebie.
Ja najmilej wspominam zabawę w chowanego i sklep z czego pieniądze to były liście od żywopłotu:)
Wpinka pamiętasz ostatnią nagonkę na Claweed ta co była w ferie? gracz 6SchadoW6 napisał fajna kartkę o tym jak kiedyś dzieciaki się bawiły, a jak jest teraz:)
Tak pamiętam bardzo dobrze:(Niestety Klara nie uczy sie na błędach.Filip warto było by to odnaleść i wkleić.
No proszę ja Cie niestety:( nie zapamiętałam z tamtych wydarzeń.
No pięknie tak mi się myślało że Mika tez będzie wiedzieć coś na ten temat:)Uprzedziłeś mnie (((pokłony)))
Mika tego akurat nie pamiętam ale co komu to przeszkadza że masz za duzo wolnego czasu?
Tylko pozazdrościć:)
Mam swoje 5 minut zrobiłam kawę ,kończę jeść chodzące:)juz placki z wesela licząć na pogawędkę a tu marniutko:(
no zaraziłyście mnie nie mogę wyjść z tego wątku ,
Wpinka były takowe osoby, nie będę ników wypominać bo się tym nie przejmuje ... mam satysfakcje że w dość kulturalny sposób odpowiedziałam na to nie rzucając mięsem :P
Mika tego akurat nie pamiętam ale co komu to przeszkadza że masz za duzo wolnego czasu?
Tylko pozazdrościć:)
Mam swoje 5 minut zrobiłam kawę ,kończę jeść chodzące:)juz placki z wesela licząć na pogawędkę a tu marniutko:(
żebyś tylko po tych plackach podwójnie nie widziała:)
albo żeby sedes nie okazał się być Twoim najlepszym przyjacielem przez kilka dni:)
Mika to tylko świadczy o Twojej kulturze:)
Tutaj po prostu nie da się nie zaglądnąć.Są tak fajne i zwariowane dziewczyny że wystarczy koilka postów przeczytać a czarny humor od razu znika:)
Komentarz
Loola ja też świetnie pamiętam ten czas gdzie się rozkładało np namiot na podwórku jak padał deszcz, byle z dala od domu i pół bloku dzieciarni w namiocie :P a jak coś brakowało to albo do domu biegim po schodach albo MAAAAAMO! rzuć mi piłkę czy "lotkę" - ech co za czasy , teraz jakoś tak nie ma wszystko na kompach siedzi lub konsolach
szkołe mam 20 kilometrow od miejsca zamieszkania -urok mieszkania na wsi
To były dopiero inspirujące zajęcia, a ile śmichu, chichu i zabawy było co nie miara
no jets jest ale przeciez ja nawet nie moge wyjć za bramę sama
Dokładnie, ja również mieszkałam na wsi i można się tam o wiele lepiej bawić niż na blokowisku.
Może byś poskakała w gumę? Czy coś takiego prehistorycznego by się nie sprawdziło teraz skoro dawniej się sprawdzało? Albo skakanie przez skakankę? I przez sznurek: dwie osoby trzymają jedna przeskakuje?
hehe , magia kobiet działająca na facetów od samego poczatku :P , moi koledzy dzielnie namiot próbowali rozkładac sami... ale mieli jakieś kłopoty zawsze z tym.A na trzepaku to prócz wyginania śmiało ciała , mozna było wykorzystać go na wszelakie sposoby np przywiązując gumę do skakania z jednej strony a zdrugiej do drzewka i poprostu poskakać sobie niczym żabka nucąc coś pod nosem,na poczatku samemu nudno ale potem z jednej żaby robią się 4 żaby ... zawsze się ktoś znajdzie a nawet i dorosły wskoczy poskakać - jest fun i zabawa
Ja najmilej wspominam zabawę w chowanego i sklep z czego pieniądze to były liście od żywopłotu:)
Witamy, Witamy
Cieszymy się, że masz co nadganiać i dzięki nam się nie nudzisz
Jak się przyłączysz będzie jeszcze weselej
Kurcze co to były za czasy.Mama spakowała wór kanapek,jakieś picie i na cały dzień na rzekę się jechało.Oczywiście rowerami.Z racji tego że byłam najmłodsza to miał mnie kto pilnować.:)
Kiedy kilka lat wstecz przejeżdzałam tą okolicą gdzie mieściła się rzeczką.Zajrzałam z ciekawości ale opisywania jej widoku wolała bym wam oszczędzić.:(
Wpinka pamiętasz ostatnią nagonkę na Claweed ta co była w ferie? gracz 6SchadoW6 napisał fajna kartkę o tym jak kiedyś dzieciaki się bawiły, a jak jest teraz:)
zobaczcie to-:D podziękowania dla Mika304:)
http://pics.tinypic.pl/i/00424/zuvabyb1g6vs.jpg
No proszę ja Cie niestety:( nie zapamiętałam z tamtych wydarzeń.
No pięknie tak mi się myślało że Mika tez będzie wiedzieć coś na ten temat:)Uprzedziłeś mnie (((pokłony)))
Ooo jesteś tu na bieżąco:) super:)
Tylko pozazdrościć:)
Mam swoje 5 minut zrobiłam kawę ,kończę jeść chodzące:)juz placki z wesela licząć na pogawędkę a tu marniutko:(
Wpinka były takowe osoby, nie będę ników wypominać bo się tym nie przejmuje ... mam satysfakcje że w dość kulturalny sposób odpowiedziałam na to nie rzucając mięsem :P
żebyś tylko po tych plackach podwójnie nie widziała:)
albo żeby sedes nie okazał się być Twoim najlepszym przyjacielem przez kilka dni:)
Tutaj po prostu nie da się nie zaglądnąć.Są tak fajne i zwariowane dziewczyny że wystarczy koilka postów przeczytać a czarny humor od razu znika:)